Kanada dzień czwarty

W anime Myiazakiego „Ruchomy zamek Hauru” bohater mieszka z takim chodzącym zamku gdzie nad drzwiami ma magiczne pokrętło, kiedy je obróci wychodzi na ulicę w różnych miastach. Tak jakby mieszkał w kilku z nich położonych na zupełnie odległych krańcach świata. Mieszkając w Toronto mieszka się w ruchomym zamku Hauru. Jest tu miasto koreańskie, chińskie, włoskie, arabskie, portugalskie, południowoamerykańskie , trochę Nowego Jorku, trochę Jerozolimy. Nie ma chyba rzeczy z różnych części świata, której nie można zobaczyć/kupić/spróbować i języka, którego nie można usłyszeć. Do metra wpuszczają ludzi posługując się chyba urodowo/pochodzeniowym parytetem bo wszystkich jest po równo białych, czarnych, daleko i blisko wschodnich, grubych i chudych i zawsze musi być jakiś rudy w zasięgu wzroku.

DSC_4035


Dziś nasz ruchomy zamek otworzył się w Detroit, albo na Bronksie. Postanowiłyśmy wybrać się do jednego supermarketowego skateparku (#10 best street arts in Toronto) i idziemy sobie spokojnie przez angielskie małe miasteczko, nudy straszne, szkockie banki, szeregowce z małymi ogródkami, knajpy z okropnym jedzeniem. Przyszłyśmy sobie do parku do Paryża- no wiadomo białe eleganckie szklarnie, starzy ludzie na ławkach- tylko wiewiórek jakby ZNACZNIE więcej, w sumie to chmary wiewiórek.

DSC_3972

DSC_3956DSC_3951

Wychodzimy sobie z paryskiego parku, a tam ulica wśród jakiś przemysłowych, a raczej post-przemysłowych budynków, coś wyburzają z potwornym hałasem wielkim łomem, coraz więcej ludzi leży/stoi/siedzi/coś gotuje/coś puszcza z głośników na ulicy. Nagle ktoś pyta „Zabłądziłyście dziewczyny?” rozglądamy się i zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy jedynymi białymi ludzmi na ulicy. Wszędzie poprzewracane śmietniki, mnóstwo ludzi siedzi na krawężnikach, coś palą, piją. Przeszłyśmy parę ulic i klimat zmienił się jak ucięty nożem. Znowu angielska prowincja.
DSC_3981DSC_3995

Sam skate park był super- urządzony pod wiaduktem autostrady, którego wszystkie wsporniki zostały pomalowane, każde przęsło przez innego artystę. Wszystkim wstrząsa fala samochodów powyżej, a chłopcy grają sobie w kosza.
DSC_4012DSC_4030DSC_4016DSC_4020
DSC_4023

Przenieśmy się jednak w czasie i wróćmy do naszego poranka. Zwiedzałyśmy muzeum butów, o którym pisałyśmy w poprzednej notce. Jednak już nieco zmęczone i głodne w połowie zwiedzania wyszłyśmy do koreańskiego supermarketu coś zjeść. Siedząc już przed nim i pogryzając jakieś super placki z warzywami zobaczyłyśmy kilka szyldów na bardzo niepozornych drzwiach. Wierzbowa księgarnia, komnata czarnoksiężnika, najelpsza kawa w Toronto. Każde z innymi godzinami otwarcia w tym księgarnia całodobowa. Od razu przypomniał mi się ten komiks
DSC_3704

Musiałyśmy zobaczyć o co chodzi. Miejsce okazało się przemiłe- wcale nie stylizowane na stary antykwariat- mimo, że pełne starych książek. Panował w nim po prostu szalenie przyjemny, swojski burdel na kółkach- typu ksiązki wszędzie, informacje na kolorowych karteczkach, a tu się nie mieszczą książki to przybijemy deseczkę i wszędzie bujane fotele. Polecam.
DSC_3867DSC_3872DSC_3877DSC_3869DSC_3874
Sukienka pochodzi z kolekcji letnich geometrycznych sukienek, jest marki NUMPH, która ma najlepsze geometryczne wzory na świecie, oczywiście z Vinted. Również polecam. Mam na szyi słoneczko Matyldy z Leona Zawodowca, które należy do Konarity, ale w tym zestawie powinna być żarówka, a nie ma więc jest w zamian za nią. Szkoda.
DSC_4002DSC_4007

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s