Kanada dzień pierwszy

W ciągu najbliższego miesiąca- mam nadzieję, w miarę regularnie będziemy pisać z Kanady. Przyjechałyśmy tu do naszej cioci do Toronto razem z babcią i mamy nadzieję zwiedzić kawałek południowej Kanady i północnych Stanów, a na pewno dokładnie poznać samo Toronto. Mieszkamy właściwie w Bolton- to malutkie miasteczko na skraju torontońskiej metropolii. Za płotem domku naszej cioci rozpościera się bezkresne pole, łąki i lasy, które ciągną się kilometrami bez zabudowań aż do kolejnego wielkiego jeziora Hurron.

DSC_0462

Miasteczko wygląda jak z gry o apokalipsie zombie, małe, niemal identyczne ceglane domki pod, którymi stoi po kilka potężnych, terenowych aut, krzywe przyćmione latarnie i bezkresna milcząca zieleń, w której mieszkają kojoty. Na ulicach nie spotykamy żywej duszy mimo pięknej pogody i nie tak wcale późnego wieczoru- jakby jedynym sposobem wyjścia z domu było wejście do potężnego wozu. Między kołami przebiegają zające i szopy pracze. Cisza jest niemal niepokojąca, rozbija ją tylko warkot raz na jakiś czas przemykających po pobliskiej drodze aut.DSC_3474DSC_3238
Do miasta jedzie się długo, potężną wielopasmową autostradą. Nigdzie w Europie nie widziałyśmy takiej rzeki samochodów. Zdecydowaną większość stanowią tu bardzo duże wozy terenowe, mało kto używa małych aut sportowych, albo limuzyn- ewentualnie rodzinne vany. Ciężarówki i tiry robią ogromne wrażenie-są zupełnie inne niż u nas-mają maski obite chromowaną stalą,szalone kombinacje światełek, błyszczące kominy po obu stronach przedniej szyby, wymyślne zderzaki i lusterka na wysięgnikach. Niektóre to prawie małe dzieła sztuki- jak w Mad Maxie.DSC_3218
Pierwszego dnia byłyśmy na osiedlu, na którym kiedyś mieszkała nasza ciocia przed przeprowadzką do Bolton. To naprawdę wyjątkowo malownicza okolica nad brzegiem jeziora Ontario. Wśród bujnej i mało kontrolowanej zieleni stoją domy- bardzo różne, niektóre to ogromne wille nad brzegami, inne są tak małe że zastanawiam się jak można mieszkać w czymś tak ciasnym i wąskim. Są w zupełnie różnych stylach- od stuletnich chatek pełnych zdobnej snycerki jak z francuskiej prowincji, poprzez neoklasyczne pałacyki, skończywszy na modernistycznych pawilonach. Jednak mimo różnorodności niemal we wszystkich aspektach na osiedlu panuje niesamowita harmonia. Czy to użycie naturalnych materiałów i stonowanej palety kolorystycznej czy po prostu wyczucie smaku mieszkańców- mimo bardzo różnych gustów-sprawia, że osiedle jest nie gorzej skomponowane niż takie zaprojektowane od początku do końca przez jednego architekta. Parki i nadwodne zarośla tętnią życiem- ludzie wyprowadzają psy,plażują, a dzieciaki szaleją na rowerach. Gdzie nigdzie pomiędzy domami wyrasta malutki meczet, cerkiew czy kościół – również niczym nie wybijające się z ogólnej kompozycji. Z niektórych części nabrzeża rozciąga się wspaniały widok na drapacze chmur i wierzę w centrum miasta.

DSC_3122DSC_0462jjDSC_3192DSC_3150DSC_3167DSC_3180.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s